Trzy tysiące lat pod kielnią. Wykopaliska na Tel Hanaton
To, co wystaje z ziemi, ma około trzech tysięcy lat. Jeszcze kilkanaście godzin wcześniej nikt nie wiedział, że tam jest.
To, co wystaje z ziemi na zdjęciu poniżej, ma około trzech tysięcy lat. Jeszcze kilkanaście godzin wcześniej nikt nie wiedział, że tam jest.
Niektóre lekcje historii odbywają się w sali wykładowej. Inne pod palącym izraelskim słońcem, z kielnią w dłoni.
Trzeci rok na wykopaliskach
To już trzeci rok z rzędu, kiedy wracam na wykopaliska archeologiczne. Nie dlatego, że muszę. Dlatego, że za każdym razem uczą mnie czegoś nowego.
Oczywiście wykopaliska pomagają mi uporządkować i pogłębiać wiedzę o kolejnych epokach, w tym przypadku o późnej epoce brązu i epoce żelaza. Ale dla mnie najcenniejsze jest coś innego. Rozmowy z archeologami prowadzącymi badania, wymiana doświadczeń z innymi uczestnikami oraz możliwość obserwowania, jak z centymetra na centymetr odsłania się historia. Tego nie da się nauczyć z książek.
Co przyniósł jeden dzień
Wczorajszy dzień przyniósł wiele ciekawych znalezisk. Dziesiątki fragmentów ceramiki, kości zwierzęce, muszlę, która tysiące lat temu trafiła tutaj znad Morza Śródziemnego, a także metalowy element, którego przeznaczenie pozostaje na razie zagadką i będzie dopiero ustalane przez archeologów.
Największą radość sprawiło nam jednak odsłonięcie fragmentu pithosa.

Pithos, czyli czyjaś spiżarnia
Pithos to ogromne naczynie magazynowe, często przekraczające metr wysokości. Służyło do przechowywania zboża, oliwy, wina i innych zapasów. W epoce brązu i wczesnej epoce żelaza takie naczynia bardzo często ustawiano częściowo zagłębione w podłożu. Dzięki temu były stabilniejsze, łatwiej utrzymywały niższą temperaturę wewnątrz, a ich ciężar nie powodował przewrócenia się nawet po całkowitym napełnieniu.
Patrząc na takie znalezisko, trudno myśleć o nim wyłącznie jak o zabytku sprzed trzech tysięcy lat. Dla mnie to przede wszystkim fragment czyjegoś życia. Czyjaś spiżarnia. Czyjeś zapasy przygotowane na kolejny sezon. Dowód na to, że dokładnie w tym miejscu ktoś żył, pracował i planował swoją przyszłość.
Dlaczego wracam co roku
I chyba właśnie dlatego każdego roku wracam na wykopaliska. Bo historia przestaje być zbiorem dat i nazw. Staje się czymś, czego można dosłownie dotknąć.
Każdy taki dzień sprawia, że kiedy później oprowadzam grupy po Ziemi Świętej, opowiadam nie tylko o historii. Opowiadam o świecie, którego miałam zaszczyt dotknąć własnymi rękami.
Tel Hanaton to biblijne Channaton z Księgi Jozuego (Joz 19,14), wspomniane też w listach z Amarny.
wpis przykładowy: post Kamili z FB i IG, 7.08.2026, do akceptacji


